photo goacutelowna_zps9097e7ed.png  photo oblogu_zpsccfd91bf.png  photo omnie_zps2e1d951c.png  photo kontakt_zpse9786ce4.png
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą małżeństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą małżeństwo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 lipca 2013

poniedziałek, 29 lipca (s. 1)


Dziś zapowiadana już od kilku dni recenzja filmu "Wielkie wesele". Zacznijmy od tego, że sam fakt wyjścia z domu i obejrzenia filmu w kinie w towarzystwie przyjaciółki dla młodej matki karmiącej jest nie lada wyczynem i ogromną - powtórzmy to - ogromną radością. A zatem nawet gdybym się wybrała na "Wielkiego Gatsby", radość byłaby pewnie równie ogromna.

Poza tym po kilku pośpiesznie przeczytanych recenzjach i oglądniętym trailerze nastawiłam się od razu na konkretny rodzaj kina. Kina, którego - delikatnie mówiąc - nie darzę ogromną sympatią. Nastawiłam się więc na obraz, w którym świat znajduje się do góry nogami, jest wynaturzony, a wręcz chory, a ja mam przyjąć, że wszystko jest tak, jak należy, a to mój świat jest dziwny.

Po takim nastawieniu pozytywnie się zaskoczyłam. Choć nie twierdzę, że nie miałam racji, bo owszem, świat przedstawiony w "Wielkim Weselu" jest odwrócony do góry nogami, jest wynaturzony, jest wręcz chory, a przy tym w większości przypadków jest on pokazany z wielką aprobatą i afirmacją. I to był zdecydowanie minus filmu. Pokazać nienormalność jako swoistą normę i jeszcze udowadniać, że ta norma jest bardziej "normiasta" od naszej normy. 

piątek, 5 lipca 2013

moja dziewczyna wychodzi za mąż (s. 1)

Nadal przypominam o kwiatowej niespodziance, która oczekuje na przekazanie jakiemuś szczęśliwcowi! A skoro o kwiatkach mowa, to dziś o tym, co nazywamy praktyką "z kwiatka na kwiatek...", czyli parę słów o zdradzie. Tak w ogóle bym o tym nie pisała, ale te kwiatki mnie zainspirowały. Z kwiatka na kwiatek i powstaje bukiecik, a to on jest przecież przedmiotem pytania "konkursowego". To tyle o genezie.

Po pierwsze powiem tak. Jeśli ktoś bierze ślub, zakładając, że nigdy nie wiadomo, czy kogoś się nie spotka po drodze, to po prostu wkopuje się na całego i niszczy życie sobie i swojej drugiej połówce. Bo - któryś raz już to powtarzam - branie ślubu ze świadomością, że małżeństwo może nie przetrwać, to hipokryzja.

Po drugie. Jeśli wchodzisz w związek, rozbijając małżeństwo (nie mówię tego do Ciebie, bo nie sądzę, że ktoś z Was mógłby się podjąć czegoś takiego), wiedz, że mężczyzna, który zdradził swoją żonę, zawsze będzie zdolny do zdrady, czyli może zdradzić także tę, dla której zdradził (i również kobieta). To niekończąca się historia i błędne koło.


piątek, 31 maja 2013

Biała sukienka (s. 1)

Dotychczas nadawałam tekstom tytuły zaczerpnięte z filmów amerykańskich dotyczących ślubu i wesela, ale jako że wczoraj było Boże Ciało, przypomniałam sobie o tym świetnym filmie z serii „Święta polskie”, i zdecydowałam, że tym razem on zdeterminuje moje rozważania. 

Każda dziewczynka marzy, jak to już kiedyś napisałam, o białej sukni i królewiczu z bajki. Marzy też o własnym domu i dzieciach, co przejawia się poprzez zabawy lalkami. Ale to oczywiście takie uproszczenie. Bo czy na pewno każda? Tego nie wiem (za to feministki wiedzą na pewno, że nie każda). 

W innym tekście pisałam z kolei, że inaczej trochę jest z „chłopcami”, bo są tacy, którzy nigdy nie zrezygnują z czerwonych spódniczek na rzecz białych sukienek. Co ma zrobić więc typowa kobieta, która marzy o ślubie, domu i dzieciach, gdy trafi na mężczyznę, który marzy o wolności, piwie i kochankach? Hm cóż – UCIEKAĆ! 

piątek, 5 kwietnia 2013

powiedz tak (s. 1)

Pierścionek musi znajdować się w ciastku, albo na talerzyku z kawą, jak w reklamie Tschibo bodajże. A w którym to filmie narzeczona połknęła swój pierścionek? Bo może zdarzyć się i tak. Albo może jednak transparent nad Wisłą? A nie lepiej wyświetlenie „magicznych słów” na kinowym ekranie, zamiast reklam?

Pomysły są różne, choć tak naprawdę nie jakoś szczególnie różnorodne. To tak jak ze ślubami na banjee czy na safari – pewien umiar mógłby zostać wzięty pod uwagę. A nie jest. To jest bowiem tak intymna chwila, tak zapierająca dech w piersiach, że właściwie brakuje słów, by ją opisać i by o niej mówić. A my o tym zapominamy i prześcigamy się w coraz to nowych pomysłach.

Prostota i szczerość. Oto czego tak naprawdę nam brakuje. Czytałam ostatnio scenę oświadczyn, w której ukochany przybiegł do swej wybranki prosto z joggingu, w przepoconych ciuchach, bez pierścionka. Po długich miesiącach wahania stwierdził, że jest gotowy, że jest pewny, że chce tego całym sobą. I co, czy ukochana miała odrzucić go, bo nie zorganizował tego „jak należy”?