photo goacutelowna_zps9097e7ed.png  photo oblogu_zpsccfd91bf.png  photo omnie_zps2e1d951c.png  photo kontakt_zpse9786ce4.png
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja filmu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja filmu. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 lipca 2013

poniedziałek, 29 lipca (s. 1)


Dziś zapowiadana już od kilku dni recenzja filmu "Wielkie wesele". Zacznijmy od tego, że sam fakt wyjścia z domu i obejrzenia filmu w kinie w towarzystwie przyjaciółki dla młodej matki karmiącej jest nie lada wyczynem i ogromną - powtórzmy to - ogromną radością. A zatem nawet gdybym się wybrała na "Wielkiego Gatsby", radość byłaby pewnie równie ogromna.

Poza tym po kilku pośpiesznie przeczytanych recenzjach i oglądniętym trailerze nastawiłam się od razu na konkretny rodzaj kina. Kina, którego - delikatnie mówiąc - nie darzę ogromną sympatią. Nastawiłam się więc na obraz, w którym świat znajduje się do góry nogami, jest wynaturzony, a wręcz chory, a ja mam przyjąć, że wszystko jest tak, jak należy, a to mój świat jest dziwny.

Po takim nastawieniu pozytywnie się zaskoczyłam. Choć nie twierdzę, że nie miałam racji, bo owszem, świat przedstawiony w "Wielkim Weselu" jest odwrócony do góry nogami, jest wynaturzony, jest wręcz chory, a przy tym w większości przypadków jest on pokazany z wielką aprobatą i afirmacją. I to był zdecydowanie minus filmu. Pokazać nienormalność jako swoistą normę i jeszcze udowadniać, że ta norma jest bardziej "normiasta" od naszej normy.