piątek, 8 listopada 2013

I jak ... igła z nitką

Przysłowiowa igła. Ta ze stogu siana. Bo wyobrażacie sobie, że jest Wam potrzebna i próbujecie ją znaleźć w trakcie wesela? Jest to niemożliwością przecież. No dobrze, i tak pewnie nie rozumiecie mojego poczucia humoru. Takie mam często w życiu wrażenie. Zbyt chcę przedobrzyć, a tu trzeba prosto: dobrze Wam radzę, weźcie ze sobą igłę i nitkę!

Generalnie w przygotowaniach do ślubu brakuje nam często praktycznego myślenia. Raczej skupiamy się na całej tej niesamowitej otoczce, a zapominamy o - na co dzień wydawać by się mogło - oczywistościach. Na przykład taki parasol. Czy będziecie o nim pamiętać, wychodząc do kościoła? Raczej nie, pomijając sytuację, kiedy będziecie musieli... (skoro mam mówić prosto, to również i tu dopowiem: w sytuacji gdy za oknem będzie padał deszcz).

Dlatego warto jednak WCZEŚNIEJ przygotować sobie różne różności. Przyda się apap, zapasowe buty czy błyskawiczny odplamiacz (ale i tak nie polecam zajadać się buraczkami). Natomiast nie można też przesadzić, dlatego odradzam zabierania całej kosmetyczki, niech decyduje raczej rozsądek, to jest bez szamponu się obejdzie, ale dezodorant może się przydać.

Drogie dziewczęta, pamiętajcie też o zaopatrzeniu w taki sposób swoich panów. Zapasowa koszula może być mile widziana! Raczej nie liczcie na to, że oni będą pamiętać o takich rzeczach, choć to również zależy od ich charakterów (różnice płci, różnicami płci, ale ja strasznie nie lubię jednak wszelkiego generalizowania. Na przykład kiedy widzę taki obrazek, chce mi sie krzyczeć: ależ to wcale nie jest obraz prawdziwego mężczyzny!)

Rozważcie zabranie małej koktailowej torebki - ja miałam i się dobrze z tym czułam. Nie musiałam obracać się do świadkowej za każdym razem, gdy chciałam nałożyć sobie pomadkę na usta (pomadka - ważny element!) Tylko niech w tej torebce nie będzie całego portfela, tylko ew. jakieś drobne i dowód. Plus błyszczyk czy też igła z nitką.

Dodatkowo polecam spakować sobie jakąś większą torebkę, którą będziecie trzymać w samochodzie czy w jakimś innym miejscu dla Was przeznaczonym. A najlepiej to w ogóle zlećcie to wszystko świadkowej. Od tego ona właśnie jest. Bo wy - choćbyście nie wiem jak były opanowane - naprawdę możecie o czymś zapomnieć. Nawet dlatego że nagle, przed wyjściem, zdarzy się coś niespodziewanego. Na przykład ktoś zepsuje prysznic albo suknia nie będzie pasować (hehe koszmary, no nie? A znam takie historie, oj znam!)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz