wtorek, 31 grudnia 2013

N jak ... niespodzianka


źródło

Zacznijmy od tego, że w piątek miał miejsce 27 dzień miesiąca, a zatem zgodnie z zasadą sformułowaną wieki temu, z tej okazji należy się niespodzianka. Tym razem jednak nie będzie żadnych zbyt trudnych pytań zmuszających do przeszukiwania moich niezliczonych tekstów blogowych ani też żadnych zniżek na ślubno-weselne usługi, jak to dotychczas bywało.

Po prostu będzie kilka słów o niespodziankach. Haha. A to zaskoczenie, prawda? Powiedzcie, lubicie niespodzianki? Na przykład siedzicie sobie w domku pod wieczór z Wielkimi Planami założenia dresu i spędzenia kilku godzin w fotelu przy wciągającej książce i ciepłym kakao, aż tu nagle dzwoni narzeczony... - Kochanie, ubieraj się pięknie, dzisiejszy wieczór należy do nas. I o nic nie pytaj!

Albo coś innego. Prezenty. Piszecie listy do świętego Mikołaja, czy też Wasz ukochany dobrze wie, że poza tajemniczym "zaskocz mnie", nic od Was nie wyciągnie? A co najważniejsze, czy cieszą Was te niespodziankowe podarki? Powiem Wam, że ja całe życie wręcz kochałam się w niespodziankach, organizowałam je i na każdym kroku ich wyczekiwałam, jednak "na starość" stałam się chyba trochę mniej szalona i spontaniczna...

Wydaje mi się, że w związku konieczne jest zachowanie złotego środka. W takich sytuacjach jak ta, opisana powyżej, efekt może być raczej negatywny i możemy się raczej wkurzyć niż ucieszyć (ale niekoniecznie). Jednak w naszych "dorosłych życiach" i codziennych rutynach nie zapominajmy o odrobinie szaleństwa, szczypcie spontaniczności - nawet jeśli kontrolowanej - i radości płynącej z niespodzianek. Tego Wam właśnie życzę w tym nowym nadchodzącym roku! 

Ale nie tylko tego, bo przygotowałam dla Was specjalną dwudziestkosiódemkową listę. Oto i ona! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz