piątek, 14 czerwca 2013

nasze wielkie rodzinne wesele (s. 1)

Było już o ojcu, było o matce, i było też o dzieciach. Teraz więc tylko - w ramach podsumowania - ostatni z serii "rodzinnych" artykułów. Przed Wami: nasze wielkie rodzinne wesele! Spróbujmy rozłożyć ten tytuł na czynniki pierwsze.

NASZE WESELE (to znaczy Wasze, mówiąc konkretnie). O czym powinniście pamiętać? Myślę, że przede wszystkim o tym, że to Wasza dwójka się liczy, nikt inny, bo zawsze jakoś o tym zdajemy się zapominać (taka fałszywa skromność?).

Może na początku mamy szczytne cele, że nie będziemy jak inni i nie damy się zmanipulować przez rodzinę, ale później już odpuszczamy i machamy na wszystko ręką (co też nie jest całkiem złe, jeśli jest zgodne z autentycznym stanem wnętrza). Przyjmujemy postawę: niech będzie, jak „oni” chcą.

I żebyśmy się dobrze zrozumieli: nie zachęcam do buntu przeciw rodzicom (chyba już go mamy za sobą, co?), do nieliczenia się z ich zdaniem i nie szanowania ich próśb. Zwłaszcza że to oni nam najbardziej w tym czasie pomagają. Jednak szacunek i branie pod uwagę ich zdania to jedno, a zgadzanie się na wszystko, zwłaszcza na to, czego się kategorycznie nie chce – to drugie. Pamiętaj: zawsze masz wybór! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz