photo goacutelowna_zps9097e7ed.png  photo oblogu_zpsccfd91bf.png  photo omnie_zps2e1d951c.png  photo kontakt_zpse9786ce4.png
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zaręczyny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zaręczyny. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 kwietnia 2013

powiedz tak (s. 1)

Pierścionek musi znajdować się w ciastku, albo na talerzyku z kawą, jak w reklamie Tschibo bodajże. A w którym to filmie narzeczona połknęła swój pierścionek? Bo może zdarzyć się i tak. Albo może jednak transparent nad Wisłą? A nie lepiej wyświetlenie „magicznych słów” na kinowym ekranie, zamiast reklam?

Pomysły są różne, choć tak naprawdę nie jakoś szczególnie różnorodne. To tak jak ze ślubami na banjee czy na safari – pewien umiar mógłby zostać wzięty pod uwagę. A nie jest. To jest bowiem tak intymna chwila, tak zapierająca dech w piersiach, że właściwie brakuje słów, by ją opisać i by o niej mówić. A my o tym zapominamy i prześcigamy się w coraz to nowych pomysłach.

Prostota i szczerość. Oto czego tak naprawdę nam brakuje. Czytałam ostatnio scenę oświadczyn, w której ukochany przybiegł do swej wybranki prosto z joggingu, w przepoconych ciuchach, bez pierścionka. Po długich miesiącach wahania stwierdził, że jest gotowy, że jest pewny, że chce tego całym sobą. I co, czy ukochana miała odrzucić go, bo nie zorganizował tego „jak należy”?

piątek, 15 marca 2013

moje żydowskie wesele


FRAGMENTY ARTYKUŁU WYRÓŻNIONEGO W KONKURSIE PORTALU "TERAZ ŚLUB"
Maj 2009. Zaręczyny w wielkim stylu. Piękny pierścionek (tradycyjnie z malutkim diamentem), wieczór przy świecach i szampan. Potem pozostaje już tylko kolacja z rodzicami i nareszcie ten moment – wybór daty ślubu. „Kochanie, to może w lipcu?” - nieśmiałym szeptem pyta narzeczona. „W lipcu?! Czy to nie za wcześnie?” - przerażony narzeczony zrywa się z krzesła. „W lipcu 2014, za wcześnie?!”. 

Najbliższe terminy ślubów wahają się w przedziale od dwóch do nawet czterech lat. Oczywiście można też znaleźć ogłoszenia, gdzie pary z różnych powodów „odstępują” swoje wesela. Trudno się dziwić. Każdemu może znudzić się czekanie...

Co leży u podstaw takiej, jakby nie patrzeć, nienaturalnej sytuacji? Strach przed bankructwem! Jednym słowem chodzi o pieniądze - temat stary jak świat, a przy tym wciąż delikatny, trudny i wstydliwy. Chyba że pozna się go od podszewki i nic nas już nie zaskoczy.

Polska mentalność „postaw się, a zastaw się” drwi z kultury oszczędzania, którą utożsamia się z żydowskim skąpstwem. Jeśli wesele nie będzie w tradycyjnie polskim stylu, pełne przepychu i nadmiaru, od razu można schować się w piasek ze wstydu. A czy wiecie, że wszystko co posiada przymiotnik „ślubny” lub „weselny” ma kilkakrotnie wyższą cenę niż to, co go nie posiada?

Co więc można zrobić? Warto postawić sobie pytanie: czy ja, panna młoda, o niczym innym nie marzyłam w swoim dziewczęcym życiu tylko o tym, by kroić świniaka i zjadać jego ogon? Czy może sukienka, o której śniłam jako mała dziewczynka, była zupełnym przeciwieństwem tej z najnowszego katalogu? Czy może ja, jako dusza artystyczna, pragnę mieć własnoręcznie wykonane zaproszenia, a nie te za 5 zł za sztukę ze specjalistycznego sklepu? 

Zastanówcie się, na czym NIE chcecie oszczędzać. Spiszcie swoje prawdziwe marzenia. Płynące z serca, nie bazujące na tym, co „być powinno”. Nie dajcie się zmanipulować przez media, przemysł handlowy czy rodzinę. Kiedy już będziecie wiedzieć, z czego za nic nie chcecie zrezygnować, zobaczycie, jak wiele innych rzeczy można sobie najzwyczajniej w świecie „odpuścić”.