piątek, 1 listopada 2013

H jak ... halloween


... czyli "o śmierci bez przesady"

źródło

Kiedy w poniedziałek przeglądałam strony w poszukiwaniu inspiracji na wpis, natrafiłam na następującą sesję zdjęciową abc ślubu. I wtedy właśnie podjęłam decyzję: nie będzie wpisu poniedziałkowego, bo to temat na szerszą dyskusję (nie chciałam też, żeby dwudziestkosiódemka zbyt szybko zniknęła ze strony; no dobrze, lenistwo, a raczej ogólne zapracowanie, też stanowiło jakieś kilka procent wśród argumentów).

Wspomniana sesja jest iście halloweenowa, ale generalnie nie będę się tutaj wypowiadać na jej temat, bo to nie moje klimaty, a akurat o abc ślubu mam bardzo dobre zdanie i zmieniać go nie zamierzam. Co to jest w ogóle to całe halloween? I po co nam ono? No ja właśnie nie wiem za bardzo. Przecież to niby "święto" jest strasznie sztuczne - na siłę przeniesione i na siłę wtłaczane. W przedszkolach bale halloweenowe? Może 4 lipca też będziemy świętować?

Poza tym to jest propagowanie odrazy, strachu, śmierci. I to nie jest żadna estetyka brzydoty czy kategoria zwana groteską, tylko całkowity i totalny kicz. Ja tu w ogóle nie widzę ani oswajania tematu śmierci (?!), ani dobrej zabawy. Widzę natomiast jakieś dziwne wynaturzenie i nienaturalne podekscytowanie tematem, który powinien stać się przedmiotem zadumy i refleksji.

Dziś Święto Wszystkich Świętych, a jutro wspomnienie bliskich zmarłych. Temat śmierci jest niezwykle ważny, ale też bardzo trudny. Jak go pogodzić ze ślubem, radosnym początkiem nowego życia? Wydaje mi się, że nie jest to aż tak trudne, przynajmniej na poziomie teorii. 

Byliśmy dziś z naszym synkiem na cmentarzu, a potem na chrzcie córki przyjaciół. Można powiedzieć: dwa skrajne wydarzenia, a przecież jakże też sobie bliskie. Życie człowieka dzieje się w czasie, który ma początek i koniec. Chrzest dla chrześcijan, a ślub dla nowożeńców to początek życia. Śmierć to koniec. Dwa końce tego samego kija, wszystko jak najbardziej naturalne i bliskie człowiekowi.

Nie ma się więc co zrzymać i burzyć, po prostu przyjmujmy, co niesie życie. No i korzystajmy z tego, co jest, tu i teraz. Kochajmy tych, co tak szybko odchodzą. Cieszmy się tą chwilą. Nie zamartwiajmy się tym, co złe, bo i to przeminie. Nasze dni są jak na polu kwiat... Ale kwiat, nie jakiś tam chwast. Więc i tak mamy dobrze! 

Nie ma takiego życia, które by choć przez chwilę nie było nieśmiertelne. 
Śmierć zawsze o tę chwilę przybywa spóźniona... 

Wisława Szymborska, O śmierci bez przesady

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz