poniedziałek, 31 marca 2014

Gdzie i kiedy?

źródło
Jest taka akcja "Gdzie i kiedy". Słyszeliście? To ona zainspirowała mnie do napisania dzisiejszego postu. Będzie bowiem o oświadczynach. Poruszałam już ten temat w tekście "Powiedz tak", więc zaglądnijcie sobie do niego w wolnej chwili.

Organizatorzy akcji pytają o najbardziej oryginalne i wymarzone oświadczyny, a na ich profilu przeczytać możemy najróżniejsze odpowiedzi. Dopiero w środę okaże się, o co tak naprawdę w akcji chodzi, więc na razie posnuję po prostu swoje rozważania. 

Bo łatwo napisać, że nie ważne gdzie, ani nie ważne kiedy, tylko ważne z kim. Oczywiście, to prawda - ale nie do końca. Bo przecież forma i otoczka też są ważne. Tak samo jak ważne jest to, jak będzie wyglądał Wasz ślub i wesele. Przywiązywanie wagi do takich szczegółów nie jest samo w sobie niczym złym. Gesty i symbole są przecież istotne! Problemem stanowić może jedynie ZBYTNIE przywiązywanie wagi do takich kwestii. Bo kiedy nie cieszysz się z oświadczyn, bo nie były idealne i perfekcyjne, to znaczy, że coś tu jest nie tak... 

Czytałam kiedyś w którejś z mądrych książek o różnicach między kobietami i mężczyznami o tym, jak to jest z niespodziankami u mężczyzn. W końcu zdobędą się na to, by jakąś zorganizować, kupią kurczaka, upieką go, nakryją ładnie do stołu, postawią czerwoną różę, ubiorą się w garnitur, wypsikają najlepszymi perfumami, po czym przyjdzie kobieta i powie: "kochanie, przecież prosiłam cię, żebyś odkurzył", lub rzuci niewinną uwagę o tym, że kurczak jest spalony, albo że przecież kilka razy powtarzała, że woli białe róże od czerwonych. Brrr. Koszmar! A widzicie, ja znam takie sytuacje z własnego podwórka... 


źródło

Po co to mówię? Ano po to, żeby podkreślić, żeby nie przywiązywać się ZA BARDZO do tego "gdzie i kiedy", bo choć to bardzo ważne, nie jest  to przecież najważniejsze. 

3 komentarze:

  1. Ja miałam cudne oświadzvyny na plaży Malibu w Californii, i nie zamieniłabym ich na nic innego. Oczywiście, że miejsce ma znaczenie, w końcu wspominamy to do końca życia i otoczenie jest jak pocztówka z tego wydarzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To faktycznie coś cudownego! Dziękuję za ten głos i gratuluję takich wspomnień :)

      Usuń
  2. A mnie mój Ukochany owiadczyl mi sie na Jasnej Gorze, o zachodzie slonca, obok pomnika Jana Pawla II, ktorego od tamtej pory obralismy sobie jako patrona naszego zwiazku. Narzeczony jest z Czestochowy, oswiadczyn tam wogole sie nie spodziewalam! Piekna sprawa:)

    OdpowiedzUsuń