piątek, 15 listopada 2013

J jak ... jedzenie

źródło

Dzisiejszy wpis sponsoruje czytelniczka Karolina, która podsunęła mi ten tytuł. Pozdrawiamy!

Mądrość pierwsza.

Nigdzie nie jest powiedziane, że na stole musi znaleźć się rosół czy też barszcz z krokietem po północy. Może się tam znaleźć bowiem dowolna zupa, jak na przykład krem z brokułów czy grzybowa. Ale tu jest szkopuł, bo zapewne odezwą się głosy, że nie każdy lubi te wymienione zupy, a rosół jest uniwersalny. To prawda. Na korzyść rosołu. Ale też nie trzeba się tym zrażać, bo...

Mądrość druga.

Nigdzie nie jest powiedziane, że na stole musi znaleźć się jedna zupa! Mogą stać wazy z zupami do wyboru. Albo kelnerzy mogą podchodzić do gości i zbierać zamówienia w oparciu o stojące przykładowo na stołach menu (opcja bardzo elegancka! Z pewnością mile widziana na bankietach czy opcji tylko obiadowej). I to wcale nie oznacza, że płacicie podwójnie. Wszystko zależy od umowy.

Mądrość trzecia.

Nigdzie nie jest powiedziane (uwaga, teraz traktuję to powiedzenie dosłownie, nie jak powyżej! - och to moje niezrozumiałe poczucie humoru, z którego trzeba się tłumaczyć...), że jedzenia zawsze jest za dużo. A więc ja to powiem! Jedzenie zawsze zostaje i marnuje się. Weźcie to pod uwagę. Jeśli organizujecie imprezę do rana, uwzględnijcie fakt, że niewielu gości wytrwa do końca. Polecam też opcję szwedzkiego stołu! A jeśli wesele będzie odbywać się w upały, to jedzenia pójdzie o połowę mniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz