photo goacutelowna_zps9097e7ed.png  photo oblogu_zpsccfd91bf.png  photo omnie_zps2e1d951c.png  photo kontakt_zpse9786ce4.png
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nadmiar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nadmiar. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 sierpnia 2013

od wesela do wesela (s. 1)

Wiecie, że jednym z głównych naszych problemów jest – nie, nie chodzi mi o brak pieniędzy! (nota bene przeczytałam ostatnio, że problemy finansowe nigdy nie biorą się z braku pieniędzy, a ze stosunku, jaki do nich mamy...) – dążenie do przesytu? To chyba taka nasza polska przypadłość, że lubimy wszystko robić „za bardzo”. Po to, by udowodnić sobie i innym, że możemy. Nie umiemy odpuszczać.

Zmierzam jednak do tego, o czym pisałam już trochę w tekście „Cztery wesela”. Można jeździć „od wesela do wesela” i w końcu mieć dość tej całej instytucji zwanej ślubem. Uważajmy, żeby nie było, jak w dowcipie z sekatorem czy patelnią i zajączkiem. To pułapka, w którą łatwo można wpaść: masło orzechowe jedzone na śniadanie, obiad i kolację – choć trudno w to uwierzyć – też się może znudzić! 

Ilekroć bowiem rozmawiam z Parami Młodymi, to im bliżej ślubu, tym ich zmęczenie i frustracja sięgają zenitu, tak że na wszystko się już godzą (co jest równoznaczne z położeniem się na mrozie, kiedy nie ma się siły iść dalej). A to przecież powinno być inaczej! Ja byłam waleczna do ostatnich godzin, czego jednak też nie polecam, ale najczęściej wszyscy wymiękają przy pierwszych „schodach”, którymi zazwyczaj są rodzice bądź inni członkowie rodziny ze swoimi wymagania i oczekiwaniami.


piątek, 26 lipca 2013

cztery wesela (s. 1)

Nie będzie ani o weselach i pogrzebie, ani o czterech swoich własnych weselach (bo to blog ślubny, w którym rozwodów się nie zakłada, nie planuje i nie bierze pod uwagę), będzie za to o tym, jak pogodzić kilka wesel w tym samym roku, w którym planuje się własne. 

Znacie ten problem? Kolejna para przyjaciół, kolejny ślub i nie kolejny rok, ale właśnie ten sam! Pozostaje opcja z odmawianiem, bo przede wszystkim decydują względy finansowe, logistyczne i oczywiście czasowe, ale nie zawsze chcemy ją zastosować, co jest całkiem naturalne.

Pamiętaj: „lepszy niedosyt niż przesyt”! Możesz jechać na wszystkie wesela, ale pamiętaj, że to Twoje jest „numerem jeden”, i to Twój czas i Twoja kondycja powinny znajdować się na tapecie. Oszczędzaj się! Stresów i tak jest wystarczająco dużo, po co serwować sobie dodatkowe?


piątek, 12 lipca 2013

ślubne wojny (s. 1)

Rywalizacja. O tak, to lubimy. Nie możemy więc nic robić umiarkowanie i poprawnie – wszystko musi być zrobione najlepiej, a przynajmniej – lepiej. 

Często tu piszę o dążeniu do przesytu (zob. m.in.: tu, tu czy tutaj). O tym, że przesadzamy, i wydaje nam się, że jeśli mamy błyszczący naszyjnik, to równie błyszczące muszą być kolczyki i bransoletka, a jeśli malujemy paznokcie, to koniecznie tak, by nie pozostały niezauważone. I to nie dlatego że malinowy róż to nasz ulubiony kolor, bądź wesele utrzymane będzie w tymże kolorze.

I ciągłe porównywanie. Poprzeczkę ustawiamy tak wysoko, by była wyżej niż u innych, nie zaś tak wysoko, by odpowiadała naszym ideałom. "U nich bawiliśmy się do czwartej, więc u nas to już koniecznie impreza musi potrwać do piątej! Kochanie, wymyśl coś!"