photo goacutelowna_zps9097e7ed.png  photo oblogu_zpsccfd91bf.png  photo omnie_zps2e1d951c.png  photo kontakt_zpse9786ce4.png
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieniądze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieniądze. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 maja 2013

27 sposobów na obniżenie kosztów ślubu i wesela

Dziś tradycyjnie dwudziestkosiódemka. Ale ale – mamy też poniedziałek! Starzy bywalcy bloga zapewne pamiętają moją obietnicę, że za każdym razem, gdy 27 dzień miesiąca przypadnie w poniedziałek bądź w piątek, czeka Was niespodzianka (czytaj TU)! 

Jednak jako że z wiadomych względów musiałam zawiesić na jakiś czas cykl „Nie lubię poniedziałków” (więcej o tym TU), niespodziankę, którą ze względu na dziś się należy, także muszę przesunąć na czas, gdy nastąpi reaktywacja cyklu. Obiecuję, że to już niedługo, a więc wyczekujcie! 

A co do tematu posta. Zainspirowana pytaniem skierowanym do mnie na jednym z forum, postanowiłam wypowiedzieć się na temat wymarzonego, a przy tym oszczędnego wesela. Bo - moim zdaniem (a mówię to z autopsji) - jedno drugiego w zupełności nie wyklucza. Co nie co już pisałam o tym w tekście Moje żydowskie wesele, więc w ramach wstępu można sięgnąć do tamtego artykułu. Przejdźmy zatem od razu do konkretów.

Zatem zapraszam do lektury: 27 sposobów na obniżenie kosztów ślubu i wesela (s. 1).

piątek, 15 marca 2013

moje żydowskie wesele


FRAGMENTY ARTYKUŁU WYRÓŻNIONEGO W KONKURSIE PORTALU "TERAZ ŚLUB"
Maj 2009. Zaręczyny w wielkim stylu. Piękny pierścionek (tradycyjnie z malutkim diamentem), wieczór przy świecach i szampan. Potem pozostaje już tylko kolacja z rodzicami i nareszcie ten moment – wybór daty ślubu. „Kochanie, to może w lipcu?” - nieśmiałym szeptem pyta narzeczona. „W lipcu?! Czy to nie za wcześnie?” - przerażony narzeczony zrywa się z krzesła. „W lipcu 2014, za wcześnie?!”. 

Najbliższe terminy ślubów wahają się w przedziale od dwóch do nawet czterech lat. Oczywiście można też znaleźć ogłoszenia, gdzie pary z różnych powodów „odstępują” swoje wesela. Trudno się dziwić. Każdemu może znudzić się czekanie...

Co leży u podstaw takiej, jakby nie patrzeć, nienaturalnej sytuacji? Strach przed bankructwem! Jednym słowem chodzi o pieniądze - temat stary jak świat, a przy tym wciąż delikatny, trudny i wstydliwy. Chyba że pozna się go od podszewki i nic nas już nie zaskoczy.

Polska mentalność „postaw się, a zastaw się” drwi z kultury oszczędzania, którą utożsamia się z żydowskim skąpstwem. Jeśli wesele nie będzie w tradycyjnie polskim stylu, pełne przepychu i nadmiaru, od razu można schować się w piasek ze wstydu. A czy wiecie, że wszystko co posiada przymiotnik „ślubny” lub „weselny” ma kilkakrotnie wyższą cenę niż to, co go nie posiada?

Co więc można zrobić? Warto postawić sobie pytanie: czy ja, panna młoda, o niczym innym nie marzyłam w swoim dziewczęcym życiu tylko o tym, by kroić świniaka i zjadać jego ogon? Czy może sukienka, o której śniłam jako mała dziewczynka, była zupełnym przeciwieństwem tej z najnowszego katalogu? Czy może ja, jako dusza artystyczna, pragnę mieć własnoręcznie wykonane zaproszenia, a nie te za 5 zł za sztukę ze specjalistycznego sklepu? 

Zastanówcie się, na czym NIE chcecie oszczędzać. Spiszcie swoje prawdziwe marzenia. Płynące z serca, nie bazujące na tym, co „być powinno”. Nie dajcie się zmanipulować przez media, przemysł handlowy czy rodzinę. Kiedy już będziecie wiedzieć, z czego za nic nie chcecie zrezygnować, zobaczycie, jak wiele innych rzeczy można sobie najzwyczajniej w świecie „odpuścić”.