To fakt, że już trochę późno, ale cóż - wybaczcie ciężarnej, bo czasem na pewne rzeczy wpływu się nie ma. Na przykład na to, kiedy się rodzić zacznie... A zatem tak już na przyszłość - niedługą - uprzedzam, że to najpewniej nasz ostatni poniedziałkowy wpis na ... jakiś czas. Ale z piątkowych nie zrezygnuję! Dziecię będzie musiało się dostosować! O trzymanie kciuków nie proszę, bo w takie rzeczy wierzyć nie zwykłam, ale myśleć i wspierać mentalnie można, a wręcz należy. Ot co.
A dziś sprawa gości weselnych. W Światowy Dzień Jazzu pytałam różne forumowiczki o stosunek do tej muzyki na weselu (ale o tym innym razem), i dostałam mądrą odpowiedź, którą tu zacytuję, jeśli autorka się nie obrazi: "Ja myślę, że najpierw trzeba sobie odpowiedzieć na odwieczne pytanie: czy organizować wszystko pod swoje gusta, czy pod gusta gości?".
Pytanie zapisuję na przyszłość, by nie umknęło, a dziś tylko pośrednio o tym. Na dwóch stronkach bowiem znalazłam dwie ciekawe propozycje tego, jak mile potraktować gości. Jedna to propozycja Bajkowych Chwil - z indywidualnie zaprojektowaną gumą do żucia dołączaną do posiłków, druga - niezbędniki dla gości zaprezentowane przez Przewodnik Młodej Pary. Ja więc myślę tak: dajmy im niezbędniki i gumy, ale muzyki i menu już do nich nie dostosowujmy!
PS A jeszcze jeden wpisik zamieszczony przez autorkę bloga Białe Inspiracje mnie dziś urzekł, więc wklejam: "Poza sukienką przecież nic nie mam! Ani majtek, ani butów, ani pomysłu na majtki, a tym bardziej na buty (...). Zawsze powtarzam: MAM najlepszego Narzeczonego… Jak na mnie to i tak wiele!" O tak! Takiej postawy winszuję. I z nią się utożsamiam.




