o blogu


Skąd nazwa? Oczywiście z filmu "27 dresses" o dziewczynie, która organizując wesela, zaniedbała trochę własne życie prywatne. Mnie tytuł ten posłużył jedynie jako inspiracja i zobrazowanie idei fix, która ostatnio za mną chodzi. Wmówiono nam mianowicie, że wesele – ale także ślub – muszą wyglądać w określony sposób. Ale czy wiesz, że wcale nie muszą, a Ty – zawsze masz wybór?

Ślub i wesele zapewne niosą dla Ciebie pewne skojarzenia. Czy to będzie pierwszy taniec, czy oczepiny, czy podziękowania dla rodziców – wszystko to układa się w pewną całościową układankę. Tylko może Ty – przyszła panna młoda – niekoniecznie masz ochotę na zajadanie się tortem z tłustą masą margarynową, a Twój narzeczony za nic w świecie nie chce tańczyć pod wzrokiem niezupełnie życzliwych mu ciotek i zazdrosnych kuzynek? 

Ten blog powstał z myślą o Tobie. Jest on przede wszystkim zaproszeniem do dyskusji (wystarczy zamieścić komentarz pod wybranym artykułem), gdyż to Twoje zdanie jest dla mnie najważniejsze! Ale moje artykuły mają także otworzyć Cię na inne spojrzenie na wszystkie okołoweselne sprawy. A zatem niech ten blog będzie dla Ciebie zaproszeniem do otwarcia się na nowe, bo przecież to „ono” właśnie do Ciebie się zbliża!









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz